Ukryty efekt ustawy o zamrożeniu cen

Okiem eksperta

Bieżący projekt ustawy o zamrożeniu cen energii dla firm i samorządów to bez wątpienia najbardziej kontrowersyjna ustawa, która dotyka branży energetycznej w historii RP. Ustawa, przez którą to nie Państwo będzie tym razem odpowiedzialne za subsydiowanie cen energii elektrycznej dla odbiorców końcowych, a mają to zrobić przedsiębiorstwa energetyczne. Zarówno te państwowe jak i prywatne.
I bez względu na własną specyficzną sytuację.

Dzień po opublikowaniu ustawy Ministerstwo Aktywów Państwowych wydało oświadczenie, że wiele spółek obrotu energią może upaść. Na czytaniu zaś projektu ustawy podczas sejmowej komisji,
Rzecznik ds. Małych i Średnich Przedsiębiorstw wypowiedział się, że potrzebne są rozwiązania,
które ochronią małe i średnie podmioty wśród spółek obrotu.  Przez ekspresowe tempo w jakim procedowana jest ta ustawa, żaden z klubów nie zdążył niestety wnieść do ustawy poprawek, które porządkowałyby te kwestie. Nadzieją na znalezienie rozwiązań jest w tej chwili praca Senatu, w ramach której senatorowie mają prawo do zgłaszania własnych poprawek.

„Danina spółek obrotu”

Ustawa wprowadza dwa podstawowe rodzaje tzw. „daniny”. Z jednej strony nakazuje się spółkom obrotu energią elektryczną sprzedaż energii, po cenie maksymalnej 785 zł/MWh w przypadku firm i samorządów. Nie bierze się jednocześnie pod uwagę, że w międzyczasie cena energii elektrycznej na rynku hurtowym wynosiła nawet 2 500 zł/MWh, co miało bezpośredni wpływ na sytuację kontraktową tych firm, które sprzedawały i kupowały energię elektryczną po zawyżonych cenach.
To Państwo, wedle przepisów ustawy wyliczy w jaki sposób należy rekompensować przedsiębiorstwom energetycznym nakaz sprzedaży po stałej cenie, stosując uproszczony algorytm dla wszystkich podmiotów, bez względu na to, w jakiej sytuacji dany podmiot obecnie się znajduje i nie biorąc pod uwagę faktu, że nie każda spółka notuje tzw. „nadmiarowe zyski”.

Drugim mechanizmem „daniny” jest tzw. „odpis na fundusz”, czyli bliżej nieokreślona część dochodów spółek, która ma zostać odprowadzona na specjalny fundusz, dedykowany do wypłaty rekompensat. Wedle tego mechanizmu nawet jeżeli spółka posiada tylko niewielką część rentownych kontraktów
w ramach swojego portfela, a na całości ponosi stratę, to od tych kontraktów, które pozostają rentowne, ma obowiązek odprowadzić daninę. Tego rodzaju rozwiązanie tylko pogłębi trudną już sytuację niektórych działających na rynku podmiotów.

Istota działalności obrotowej

Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy działalnością polegającą na dostawie energii elektrycznej,
a jej wytwarzaniem. Spółka obrotu, czyli dostawca energii jest w uproszczeniu tą, która kupuje towar na rynku hurtowym i sprzedaje go odo odbiorców detalicznych. Pełni więc ważną rolę w systemie dystrybucji, organizując sprzedaż tego towaru, konkurując z innymi dostawcami, ponosząc ryzyko rynkowe i starając się umiejętnie kontraktować prąd na rynku hurtowym. Trzeba przy tym wspomnieć, że środowisko stale rosnących cen, niekoniecznie jest dla tego rodzaju spółek korzystne. Spółki obrotu podejmują bowiem ciągłe starania, aby wyceniać realny koszt wytwarzania energii elektrycznej w systemie i próbować zakontraktować energię na rynku hurtowym w cenach, możliwie zbliżonych do kosztu wytwarzania. W obecnym dyskursie wiele mówi się na temat manipulacji ceną energii elektrycznej na rynku hurtowym. Przedstawiciele Rządu winią za tą sytuację bliżej niezidentyfikowane podmioty, część zaś ekspertów twierdzi otwarcie, że jest to wina państwowych koncernów. Z naszej pozycji nie chcemy palcem wskazywać winnych, ale jesteśmy zdania, że to nadzór giełdowy, w tym wypadku Urząd Regulacji Energetyki i Towarowa Giełda Energii powinny wyjaśnić tą sytuację.
To tylko jedno z niekorzystnych zjawisk, które dotknęły w bieżącym roku dostawców energii. Kolejnym istotnym ograniczeniem był brak realnej możliwości uzupełniania depozytów zabezpieczających,
w formule, w jakiej umożliwia się to dużym podmiotom, należącym do grup kapitałowych.
Podczas, gdy dla niezależnego dostawcy jedynym rozwiązaniem jest wnoszenie depozytów zabezpieczających w gotówce, podmioty z grup kapitałowych korzystają z tzw. poręczeń wewnątrzgrupowych, które nie angażują gotówki i pozwalają tym spółkom handlować na giełdzie
w środowisku stale rosnących cen. To tak jakby konkurować w formule jeden, ścigając się  bolidem
z lat 70’tych z tymi wykonanymi w najnowszej technologii – takie regulacje są dla konkurencji wśród spółek obrotu szkodliwe.

Krajobraz po wejściu w życie ustawy

Wydaje się niemożliwe, aby ustawa w obecnym kształcie miała wejść w życie, a jednak zaznaczyć należy, że płynnie przeszła ona przez Sejm i po pierwszym czytaniu w dniu 19 października 2022, kolejnego dnia została już przekazana do Senatu. Wejście w życie tej ustawy w obecnej formie, to nie tylko naruszenie jednej z podstawowych zasad życia gospodarczego jaką stanowi „swoboda zawierania umów”, ale też precedens, który najprawdopodobniej stanie się podstawą wieloletnich roszczeń na linii Państwa i sektora prywatnego, który poczuł się oszukany. Wydaje się bowiem nielogiczne, aby ingerować w umowy, które zawarły dobrowolnie dwa podmioty, nakazując jednemu z nich obniżyć cenę sprzedaży i nie pokrywając jednocześnie szkód jakie się z tym wiążą.

Trzeba powiedzieć, że liczba podmiotów posiadających koncesję na obrót energią elektryczną
na przestrzeni 2017 – 2021, zmalała wg sprawozdań Prezesa URE o 57 podmiotów. Rynek nie był delikatnie mówiąc łaskawy, w tym czasie i znaczna część podmiotów prowadzących tego rodzaju działalność znikła z rynku. Dzisiaj na rynku detalicznym, klienci prywatni czy też zamawiający w postępowaniach o zamówienia publiczne dysponują przeciętnie zaledwie kilkoma ofertami. Mało tego, zdarzały się w ostatnim czasie postępowania, jak chociażby słynny przetarg na dostawy dla m. Gdańsk, gdzie nikt nie złożył oferty, biorąc pod uwagę ryzyko rynkowe jakie w tym czasie panowało.

Gdybyśmy mieli się porównać do sytuacji na rynku dostawców energii u naszych zachodnich czy północnych sąsiadów wypadamy na ich tle blado. Niemal w każdym z rozwiniętych krajów mamy po kilkadziesiąt podmiotów prywatnych, które oferują dostawy energii. Jeżeli zaś u nas ta liczba spadnie do jednego, dwóch, będziemy mieli na rynku kolejny monopol, a klient straci zupełnie możliwość wyboru. To jest myślenie krótkoterminowe, jednego roku ceny zostaną obniżone, a w kolejnych trzech, czterech latach okaże się, że stawki są wielokrotnie wyższe niż być powinny. Do tego chaos, roszczenia i zburzenie czegoś co z powodzeniem miało się szansę rozwijać

Nadzieja na zmianę

Podsumowując, wierzymy w to, że to o czym mówimy to tylko ukryty efekt, a nie ukryty cel tej ustawy. Politycy czerpią swoją wiedzę głównie z mediów i często nie rozumieją z czym się dokładnie mierzą. Problem naświetlił m. in. MAP i Rzecznik MŚP. To bardzo dobrze. Uważamy, że jest teraz czas,
żeby te błędy naprawić i wierzymy głęboko w opiekuńczą rolę Państwa, które powinno chronić interesy obywateli w sposób długoterminowy.

Kamil Kondracki

Kamil Kondracki

doradca inwestycyjny, makler papierów wartościowych i giełd towarowych, posiadacz tytułu CFA, wieloletni praktyk obrotu na towarowych giełdach w Europie