Najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia

Wraz z końcem tygodnia, zapraszamy Państwa do zapoznania z podsumowaniem najważniejszych wydarzeń tygodnia świata energetyki.

Biden: ogłaszam dwuczęściowy plan osiągnięcia niezależności energetycznej

Prezydent USA Joe Biden ogłosił w czwartek dwustopniowy plan obniżenia cen ropy naftowej i osiągnięcia niezależności energetycznej. Stany Zjednoczone mają uwolnić z rezerwy strategicznej 180 mln baryłek ropy naftowej przez najbliższe 6 miesięcy i zmusić firmy naftowe do zwiększenia wydobycia surowca. Podaje energetyka24.pl

„Nasze budżety rodzinne, budżety na napełnienie baków nie powinny zależeć od tego, czy jakiś dyktator ogłosi wojnę. Dlatego dziś ogłaszam dwuczęściowy plan, by nie tylko złagodzić ból, który czują rodziny, ale zakończyć tę epokę zależności i niepewności oraz położyć fundament pod prawdziwą i trwałą niezależność energetyczną” – powiedział Biden w Białym Domu, odnosząc się do wysokich cen benzyny.

W ramach zaprezentowanego planu, administracja USA chce zmusić firmy paliwowe do zwiększenia wydobycia ropy poprzez nakładanie na nie dodatkowych opłat za niewykorzystywanie przyznanych im koncesji. W międzyczasie ze strategicznej rezerwy codziennie uwalniane będzie średnio milion baryłek ropy naftowej przez najbliższe sześć miesięcy.

„Mówię dość obsypywania inwestorów nadmiernymi zyskami (…) To czas, by zwiększyć produkcję dla dobra kraju, dla dobra świata, by pomóc w odpowiedzi Władimirowi Putinowi i dać trochę ulgi klientom, a nie inwestorom i dyrektorom” – powiedział Biden.

Prezydent wezwał też Kongres do przyjęcia zaproponowanych przez niego ustaw dotyczących inwestycji w transformację energetyczną oraz ogłosił zarządzenie, by zapewnić płynność dostaw kluczowych minerałów i materiałów do produkcji akumulatorów używanych w samochodach elektrycznych.

„Musimy zakończyć naszą długoterminową zależność od Chin i innych krajów (…) użyję każdego narzędzia, jakie mam, by tego dokonać” – powiedział Biden.

Polska ogłasza plan derusyfikacji węglowodorów i wzywa do podatku unijnego

Polska chce porzucić węgiel z Rosji na przełomie kwietnia i maja. Porzuci też gaz i ropę z Rosji do końca roku. Wzywa do embargo unijnego.

„Dziś przedstawiamy najbardziej radykalny plan odejścia od rosyjskich węglowodorów. Ten plan jest potrzebny po to, aby przyszło otrzeźwienie. Kiedy inni patrzyli na Rosję jako partnera, my wiedzieliśmy ze ropa i gaz służyło jako narzędzie nacisku” – mówi premier Mateusz Morawiecki

„Dlatego apelujemy, aby zabrać Putinowi narzędzie szantażu które dziś jest narzędziem wojny” – powiedział premier.

„Przyjęliśmy na Radzie Ministrów plan odejścia od węgla” – przypomniał Mateusz Morawiecki. – „Trzecim elementem jest gaz, tutaj patrzyliśmy najbardziej długofalowo czego efektem jest budowa i rozbudowa terminala LNG w Świnoujściu, oraz budowa gazociągu Baltic Pipe i budowa terminala LNG w Gdańsku”– wyliczał premier RP.

Premier zapowiedział odejście od węgla z Rosji na przełomie kwietnia i maja oraz od ropy oraz gazu do końca roku.

„My nie chcemy zależności od rosyjskich węglowodorów. Inni z kolei korzystają. Zarabiają na tym kryzysie” – mówił.  „Wzywamy Komisję Europejską do wprowadzenia podatku od rosyjskich węglowodorów” – powiedział premier.

„Nie może być powtórki do tamtej głupoty, ale też polityki która umożliwiał Rosji budowę armii i finansowania swojej agresji” – dodał Mateusz Morawiecki. – „Odejście od węglowodorów to nie tylko ochrona klimatu. To też sposób na uzależnienia się od surowców” – powiedział premier RP.

– Czy lepiej zastąpić drogi rosyjski gaz drogim gazem z Norwegii? Teraz musimy, ale docelowo chcemy, aby miks energetyczny był taki, aby nasza gospodarka nie była narażona na ewentualne szantaże energetyczne w przyszłości – powiedział premier. Mówił w tym kontekście o przyspieszeniu rozwoju Odnawialnych Źródeł Energii w Polsce.

„Wpiszemy w sposób formalny aspekt suwerenności do polityki energetycznej Polski. Dzięki inwestycjom infrastrukturalnym jesteśmy przygotowani do porzucenia rosyjskiego gazu. W Polsce mamy też od wielu lat obowiązek napełniania magazynów gazu. My jako kraj mamy każdego roku bardzo wysoki stopień zapełnienia magazynów” – mówiła minister klimatu i środowiska Anna Moskwa.

„Jesteśmy też gotowi do uniezależnia się od ropy rosyjskiej. PERN o 50 procent zwiększył zdolności magazynowania i przyjmowania ropy w ciągu ostatnich kilku lat” – mówiła minister.

„Konsekwentnie zmniejszamy import węgla z Rosji. W 2018 roku było to 12 mln, rok temu 8 mln. To nie jest dużo, zważywszy na ponad 50 mln ton naszego własnego wydobycia” – wyliczała. Anna Moskwa przyznała, że większość tego węgla trafia do małych ciepłowni i odbiorców indywidualnych.

 

„Pracujemy, aby zastąpić węgiel rosyjski węglem z innych kierunków, m.in. Kanady, RPA i Australii – zadeklarowała minister klimatu”. – „Rozwijamy tez OZE. Do 2030 roku będziemy mieć nawet 50 GW mocy w OZE” – zapowiedziała minister Moskwa.

Dostosowaliśmy proces rafinacji tak, aby ułatwić dywersyfikację – powiedział prezes PKN Orlen Daniel Obajtek. – Po wybuchu wojny zamówiliśmy 28 tankowców które w pełni zabezpieczają nas system.

„Rafineria w Możejkach nie jest już zaopatrywana w ropę rosyjska. 100 procent ropy pochodzi z innych kierunków niż rosyjski” – wyliczał prezes. – W 2019 roku przechodziliśmy kryzys chlorkowy, kiedy przez 46 dni nie płynęła ropa z Rosji, ale poradziliśmy sobie.

„Ważne jest, aby była solidarność. Ci którzy nie zdecydują się dołączyć do wspólnych sankcji, kupować będą ropę rosyjska z ogromna zniżka a potem zalewać rynek paliwem pochodzącym z tej ropy. Musimy o tym pamiętać” – zastrzegł prezes Orlenu. – „Mamy ambitny plan, realizujemy proces fuzji. To zdecydowanie nas wzmocni poprzez zbilansowania zakupów ropy i gazu. To kluczowe dla bezpieczeństwa naszego państwa”.

Daniel Obajtek przekonywał, że po fuzji partner Rafinerii Gdańskiej, czyli Saudi Aramco, zapewni dodatkowo 20 mln ton ropy rocznie pozwalające zmniejszyć zależność od Rosji. Czytamy w BiznesAlert.pl

W Polsce wszedł w życie net-billing

Zgodnie z nowelizacją ustawy o odnawialnych źródłach energii od 1 kwietnia zmieniają się zasady dla wchodzących na rynek prosumentów czytamy na portalu cire.pl

Ci którzy stali się prosumentami do 31 marca lub przesłali zgłoszenie do właściwego operatora systemu dystrybucyjnego rozliczani będą na starych zasadach – czyli net meteringu wykorzystującego system opustów – jeszcze przez 15 lat.

Stary system polega na rozliczeniu prosumentów produkujących energię w instalacjach do 10 kWp w stosunku 1 do 0,8. Za jedną jednostkę energii wprowadzoną do sieci mogą pobrać darmo 0,8. Przy większych instalacjach ten stosunek wynosi 1 do 0,7. Rozliczanie następuje w okresach rocznych; prosumenci nie płacą też opłat dystrybucyjnych zmiennych za użytkowanie sieci.

Od początku kwietnia nowi prosumenci wejdą automatycznie do nowego systemu net-billingu. Nowi uczestnicy rynku do 30 czerwca będą rozliczani na starych zasadach, a od 1 lipca będą sprzedawać nadwyżki energii wprowadzane do sieci po cenie hurtowej, zaś za pobraną energię będą płacić tak jak inni odbiorcy. Po 2024 roku cena hurtowa ma być zmienna i ustalana co godzinę, natomiast wcześniej będzie ona ustalana o ceny miesięczne. Rozliczanie będzie się odbywać w okresie 12 miesięcy.

W ramach nowego systemu, pieniądze ze sprzedaży nadwyżek energii będą trafiać do tzw. depozytu prosumenckiego. Z depozytu będzie można płacić za energię pobieraną z sieci. Jeśli depozyt nie zostanie wykorzystany na ten cel w całości, to prosument dostanie z powrotem 20 proc. zgromadzonych na nim środków.

Resort klimatu i środowiska tłumaczył, że zmiany w systemie rozliczeń prosumentów musiały nastąpić. Opust oraz program „Mój prąd” miały być impulsem do rozkręcenia fotowoltaiki w Polsce. Ministerstwo informowało, że po uruchomieniu programu dopłat do instalacji PV liczba paneli fotowoltaicznych skokowo rosła z roku na rok. Kiedy w 2015 r. w Polsce funkcjonowało 4 tys. prosumentów, to obecnie jest ich ponad 866 tys. W samym 2021 roku przybyło ich 400 tys. Według wyliczeń, w 2021 roku 1,5 proc. energii elektrycznej wyprodukowanej w Polsce pochodziło z energii słonecznej.

Ministerstwo tłumaczyło, że dynamika przyrostu prosumentów była tak duża, że problemy zaczynała mieć sieć, która po pierwsze musi odebrać wytworzony z mikroinstalacji prąd, a po drugie zwrócić go prosumentowi. Sieć w starym systemie rozliczeń działa bowiem jak wirtualny magazyn, z którego w każdym momencie można pobrać energię praktycznie nie ponosząc kosztów – najczęściej kiedy produkcja z instalacji PV nie pokrywała lokalnego zapotrzebowania na energię elektryczną.

Resort przekonywał, że nowy system ma zachęcać do większej autokonsumpcji energii przez prosumentów. Chodziło też o to, by instalacje nie były przewymiarowane.

Branża fotowoltaiczna przekonuje, że panele słoneczne nadal będą opłacalne, co wynika m.in. z rosnących cen energii.

„Wprowadzenie net-billingu spowodowało dużo zamieszania, które wynika z niepełnej wiedzy i obaw przed zmianą i nowym, do którego nie jesteśmy przekonani. To naturalne. Fotowoltaika po 1 kwietnia nadal będzie opłacalnym trendem. Taki sposób rozliczania obowiązuje obecnie w większości krajów europejskich i nie jest to nowością w OZE. Jest to jedynie pewna nowość, która weszła do Polski. Potrzebujemy trochę czasu, aby zaadoptować się do zmian i wyciągać właściwe wnioski” – wskazuje dyrektor zarządzający Manitu Solar Piotr Kisiel.

Firma wyliczyła, że stopa zwrotu instalacji fotowoltaicznej przy założeniu nowych warunków i średniej ceny energii elektrycznej z roku 2020 będzie wynosiła około 8-9 lat bez dofinansowań i ulg.

Firmia Eaton zwraca z kolei uwagę, że nowy system spowoduje, że wydłuży się czas zwrotu z inwestycji w fotowoltaikę. „Warto jednak podkreślić, że wbrew obawom nie straci ona na opłacalności. Ceny energii elektrycznej były dotąd bardzo niskie dzięki odgórnemu zarządzaniu Urzędu Regulacji Energetyki. W 2022 roku nastąpił ich znaczny wzrost, nie tylko dla firm czy fabryk, ale też odbiorców indywidualnych. W kolejnych latach koszty mogą wzrosnąć jeszcze bardziej. Dlatego nawet w systemie net-billingu stosowanie instalacji fotowoltaicznej będzie wciąż korzystne” – podkreślono.

15 kwietnia Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej uruchomi czwarty nabór wniosków w programie „Mój prąd”. Wsparcie finansowe dotyczyć będzie nie tylko domowych mikroinstalacji PV, ale także magazynów energii i ciepła, które zwiększają autokonsumpcję energii. Dotację będzie można także otrzymać na inteligentne systemy zarządzania energią. Ministerstwo informowało, że maksymalne dofinansowanie na instalacje PV wraz z magazynami energii mogą sięgnąć ponad 20 tys. zł. Te propozycje będą skierowane do prosumentów rozliczających się w nowym systemie net-billing.

Mój Prąd 4.0: dotacje do fotowoltaiki i magazynów energii elektrycznej i ciepła

Jak podaje wysokienapiecie.pl nabór wniosków w programie Mój Prąd 4.0 rusza 15 kwietnia. Dotacje są dla nowych prosumentów oraz obecnych, którzy porzucą system opustów i wybiorą net-billing. Dofinansowanie do fotowoltaiki wyniesie 4-5 tys. zł.

Długo oczekiwany program Mój Prąd 4.0 ruszy w połowie kwietnia. Budżet programu wynosi 350 mln zł i będzie pochodził w całości z funduszy unijnych – mechanizmu REACT EU. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawiło pierwsze informacje o tym, jak zamierza rozdysponować te pieniądze. Resort klimatu nie ukrywa, że program Mój Prąd 4.0 ma na celu promowanie nowego systemu rozliczania się prosumentów, czyli net billingu. Ten system ma motywować do zwiększania konsumpcji energii wyprodukowanej przez prosumenta i magazynowania jej nadwyżek nie w sieci, tylko w domu.

Dotacje są skierowane do osób fizycznych, których mikroinstalacja fotowoltaiczna zostanie podłączona do nowego systemu rozliczeń net billingu. Dotyczy to nowych prosumentów, którzy złożą wniosek do OSD o przyłączenie mikroinstalacji po 31 marca 2022 roku, ale także obecnych prosumentów, którzy zrezygnują z systemu opustów i od 1 lipca 2022 r. przejdą na net billing. Przypominamy, że taka decyzja jest nieodwracalna.

Podstawowa zasada jest taka, jak w poprzednich edycjach: dofinansowanie nie może przekroczyć połowy kosztów inwestycji. Dotacja do fotowoltaiki wyniesie 4 tys. zł lub 5 tys. zł przy łączenie paneli słonecznych z dodatkowymi inwestycjami.

Do dodatkowych inwestycji należą: magazyny energii elektrycznej, na które dotacja wyniesie do 7,5 tys. zł oraz magazyny ciepła dofinansowane do 5 tys. zł. Do tego będzie można dostać 3 tys. zł na zintegrowane z urządzeniami inteligentne systemy zarządzania energią (HEMS/EMS).

W sumie maksymalnie będzie można więc uzyskać 20,5 tys. zł. dotacji z programu Mój Prąd 4.0. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie będzie natomiast dopłat do domowych ładowarek do samochodów elektrycznych.

O dofinansowanie nowych, dodatkowych komponentów (magazynów energii/ciepła i systemów zarządzania energią) będą mogli ubiegać się również dotychczasowi beneficjenci, którzy skorzystali z dotacji we wcześniejszych odsłonach programu Mój Prąd. Gdy przejdą na net billing dostaną grant 2 tys. zł.

Jeśli prosument nie korzystał wcześniej z Mojego Prądu, to przechodząc na net billing dostanie 4 tys. zł dotacji do fotowoltaiki, albo 5 tys. zł, jeśli jednocześnie złoży wniosek o dofinansowanie kolejnych inwestycji w magazyny (i systemy zarządzania energią).

Dofinansowanie będzie przyznawane więc na inwestycje już dokonane, ale po 1 lutego 2020 roku.

MKiŚ liczy, że ten system zachęci część prosumentów do rezygnacji z „magazynowania energii w sieci” i przekona do kupna domowych magazynów energii (elektrycznej, cieplnej). Liczba prosumentów z instalacjami słonecznymi wynosi teraz ponad 866 tys. – podało ministerstwo.

Nabór wniosków, który ruszy od 15 kwietnia, będzie prowadzony w trybie ciągłym do 2023 r. Wnioski Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przyjmie tylko przez internet.

Dotychczasowe trzy nabory w programie Mój Prąd miały łączny budżet 1,8 mld zł. W dwóch pierwszych edycjach można było dostać do 5 tys. zł dofinansowania do instalacji o mocy 2-10 kW. W trzeciej, ubiegłorocznej edycji, poziom dofinansowania obniżono do 3 tys. zł. We wszystkich dotychczasowych naborach wpłynęło 444 tys. wniosków. Część z nich nadal czeka na rozpatrzenie, a termin ten obecnie wynosi ponad 300 dni.

Przeciętna moc instalacji dofinansowanych z programu wyniosła 5,6-5,8 kW. Można więc szacować, że złożone wnioski o dofinansowanie dotyczą 2,5 GW. Oczekiwanym efektem programu Mój Prąd 4.0 ma być natomiast aż 1,2 GW zł dodatkowej zdolność wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych.

Polacy złożyli raport środowiskowy o pierwszej elektrowni jądrowej

Jak podaje BiznesAlert.pl Polskie Elektrownie Jądrowe złożyły raport środowiskowy w sprawie pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce.

– Raport o odziaływaniu na środowisko przedsięwzięcia polegającego na budowie i eksploatacji pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej o mocy elektrycznej do 3750 MWe, na obszarze gmin: Choczewo lub Gniewino i Krokowa (Raport OOŚ, lub raport środowiskowy) jest kluczowym dokumentem w procedurze oceny oddziaływania elektrowni na środowisko, która z kolei stanowi część postępowania w sprawie wydania tzw. decyzji środowiskowej – informują PEJ. – W ramach tej oceny analizom poddano dwa warianty lokalizacyjne elektrowni, tj. Wariant 1 – lokalizacja Lubiatowo-Kopalino w gminie Choczewo oraz Wariant 2 – lokalizacja Żarnowiec na terenie gmin Krokowa i Gniewino. Oba były wskazane i wymienione z nazwy już w 2014 roku i zostały przeanalizowane w ramach podwariantów technicznych dotyczących sposobu chłodzenia elektrowni, czyli w otwartym obiegu chłodzenia wodą morską oraz z wykorzystaniem chłodni kominowych wykorzystujących wodę morską lub w wersji odsolonej.

PEJ podaje, że w ramach tej oceny analizom poddano dwa warianty lokalizacyjne elektrowni, tj. Wariant 1 – lokalizacja Lubiatowo-Kopalino w gminie Choczewo oraz Wariant 2 – lokalizacja Żarnowiec na terenie gmin Krokowa i Gniewino. Oba były wskazane i wymienione z nazwy już w 2014 roku i zostały przeanalizowane w ramach podwariantów technicznych dotyczących sposobu chłodzenia elektrowni, czyli w otwartym obiegu chłodzenia wodą morską oraz z wykorzystaniem chłodni kominowych wykorzystujących wodę morską lub w wersji odsolonej. – Ostateczny kształt Raportu OOŚ wypełnia zapisy postanowienia Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska (GDOŚ), który w 2016 roku określił zakres raportu środowiskowego w odniesieniu do rozważanych wariantów lokalizacyjnych oraz ich podwariantów technicznych, a także względem infrastruktury towarzyszącej elektrowni. Raport będzie udostępniany przez organ zgodnie z zasadami określonymi w ustawie o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz ocenach oddziaływania na środowisko – czytamy.

Wraz z raportem środowiskowym spółka Polskie Elektrownie Jądrowe złożyła też dokumentację na potrzeby przeprowadzenia transgranicznej oceny oddziaływania na środowisko. PEJ będzie konsultował projekt z zagranicą, tak jak w przeszłości konsultowany był z sukcesem Program Polskiej Energetyki Jądrowej.

 

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5